Jabłkami w sąsiadkę. Wojna jabłkowa na ul. Cmentarnej

Opublikowano: 16.12.2018 r.

Przynajmniej jedna rzecz nie ogranicza Piotra Kozła. Jest nią wyobraźnia. Jako pierwszy na świecie wpadł na oryginalny pomysł poradzenia sobie ze złamaną gałęzią. A premiera dzieła zakończyła się rękoczynami.

Dzieło radlińskiego innowatora Piotra Kozła

Nikt nie spodziewał się, że mieszkańcy ulicy Cmentarnej postanowią w tak „huczny” sposób obchodzić wigilię parafialnego odpustu. W dniu 14 sierpnia br. Kornelia Cesarz zmuszona była posprzątać bałagan jaki zafundował jej sąsiad – Piotr Kozioł. Piotr Kozioł, co prawda, odgrodził się od sąsiadki wysokim płotem, który miał go chronić przed tąż sąsiadką, jednak zza płotu płata sąsiadce różne figle. Mniej lub bardziej dokuczliwe, w zależności od składu płynów ustrojowych. Ten dokuczliwy nie był, jednak zmuszał ponad siedemdziesięcioletnią kobietę do sprzątania po czterdziestokilkulatku.

Z reguły zza płotu wychyla się Piotr Kozioł lżąc sąsiadkę i sąsiada, co ma tę jedną zaletę, że nie trzeba po tym sprzątać ale tym razem przez płot runęła na posesję sąsiadki gałąź jabłoni.

I jak gdyby nigdy nic, Piotr Kozioł postanowił ją tak zostawić. A że gałąź przeszkadza w chodzeniu i lecą z niej zgniłe i niedojrzałe jabłka? Cóż to Kozła obchodzi.

Sąsiedzki prezent – jabłka na kompot.

Kiedy dzień przed odpustem, nie mogąc się doczekać gospodarskiego podejścia sąsiada zza płotu, sąsiadka zabrała się za sprzątanie „panakozłowych” jabłek i zaniosła je przed posesję właściciela, na miejscu natychmiast pojawiła się znana ze swego „społecznego” zaangażowania i braku kultury Barbara Marciniak. Wszak to lepsze niż kiepski serial w telewizji czy plotki z cioteczką. Naurągała sąsiadce, udzieliła dobrych rad („trza było se kompotu nawarzić!). Kiedy kobieta uciekła przed napastniczką w inne miejsce, zapełniło się ono już po chwili lokalną gawiedzią. Był i sam Pan Właściciel Jabłoni Piotr Kozioł, dla którego zwykle taki wypad z domu stanowi duże wyzwanie, znalazł się i małżonek Barbary Marciniak Piotr „Piootrek” Marciniak. Pojawił się również niezawodny Piotr Grzonka, który przyłączył się do kulinarnych rad sąsiadki Marciniak (Oni yno rabarber warzom!”). Jako że kulinarne porady nie usatysfakcjonowały towarzysza Grzonki, wtargnął na posesję sąsiadki i przystąpił do rękoczynów. Z trudem odciągnął go syn Grzegorz.

Temat ten postanowiliśmy w redakcji zostawić bez reakcji. Wszak tego typu zdarzeń na ulicy Cmentarnej od lat jest bez liku. Stróże porządku nie interweniują, chyba że muszą wesprzeć atakujących. Ale kiedy dowiedzieliśmy się ostatnio, że… złamana gałąź, będąca przyczyną tego teatru, dalej wisi od ponad trzech miesięcy, zabezpieczona przed oderwaniem się od pnia przez magistra inżyniera Piotra Kozła nowatorską techniką z użyciem taśmy, nie mogliśmy tego tematu zostawić. Wszak mieszkańcom Radlina należy się obiektywna informacja, wielkiemu innowatorowi Piotrowi Kozłowi zasłużona sława a nam wszystkim trochę rozrywki. Tylko Kornelia Cesarz jest poszkodowana.

Można by było ten artykuł zakończyć komunałem: Scenariusze pisze życie. Ale nie w tym przypadku. Tu trzeba przyznać, że takie scenariusze piszą Grzonka z Kozłem. Spółka autorska Pieter & Pieter.

Autor: Zofia Chudy

2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Dzień dobry.
Świetny artykuł! Jednak że proszę czasami przeczytać swoje wypociny, a w razie potrzeby skorzystać ze slownika! 🙂
Pozdrawiam.

das

Powiązane posty

Jak kumoszka z plebanem diagnozy lekarskie stawiali.Przy próbie wymuszenia zgody na kontynuowanie działań niezgodnych z prawem, sąsiedzi w Biertułtowach uzyskali niespodziewaną pomoc ze strony (...)
Kupa śmiechu. Przedszkole na ulicy Rymera 15.Czego boi się Barbara Magiera? Bo chyba nie kilku prostych pytań dotyczących działalności jednego z jej pretorianów? Co kryje się za paniką z (...)
Kto kłamie w Radlinie? Radny kontra komendant Policji.Radny Adam Cyran potwierdza, że złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa – jak twierdzi - ściganego z urzędu, Komendant - podinspektor (...)