Jak kumoszka z plebanem diagnozy lekarskie stawiali.

Opublikowano: 19.10.2018 r.

Przy próbie wymuszenia zgody na kontynuowanie działań niezgodnych z prawem, sąsiedzi w Biertułtowach uzyskali niespodziewaną pomoc ze strony ówczesnego proboszcza Zenona Działacha, który „zdiagnozował” chorobę psychiczną sąsiadki, która nie godziła się na naruszanie prawa własności.

Zażyłość na linii Lidia Klecha – Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biertułtowach sięga przynajmniej połowy lat 80-tych. Spoiwem tej dziwacznej przyjaźni, dziedziczonej przez kolejnych proboszczów, są plotki.

Lidia Klecha, już wtedy chwaliła się znajomym swą zażyłością z ówczesnym proboszczem, dziś proboszczem emerytem, Alfredem Wloką. Zażyłością, która prowadziła do profanacji sakramentu pokuty, jeśli wierzyć słowom Lidii Klecha. Po wyjeździe córki do Niemiec w drugie połowie lat 80-tych, konfesjonał miał służyć wymianie plotek. „Dobra, pani nie ma grzechów. Niech pani raczej opowie jak tam córka w Niemczech” – miał ponoć pytać ówczesny proboszcz w ramach tego progresywistycznego „sakramentu”. Zażyłością tą Lidia Klecha chełpiła się przez znajomymi.

W jedną stronę zanosząc plotki, wracając zaś z poradami kolejnych proboszczów, Lidia Klecha postanowiła wziąć udział w nagonce na Kornelię Cesarz, swoją sąsiadkę. Inicjatorem odwetu za rzekome skierowanie przez sąsiadkę sprawy nielegalnego wysypiska śmieci należącego do Piotra Kozła do sądu był jego właściciel. W rzeczywistości akt oskarżenia do sądu skierowała Straż Miejska w Radlinie. Tego jednak oskarżeni nie byli w stanie zrozumieć, ani z aktu oskarżenia, ani na sali sądowej. Urzędnicy miejscy celowo zwlekali ze złożeniem aktu oskarżenia, by umożliwić oskarżonym wstrzymanie eksploatacji wysypiska śmieci na okres jednego roku, co prowadziło do przedawnienia ewentualnych zarzutów wykraczających poza ten okres oraz do braku dowodów na eksploatację wysypiska w okresie ostatnich 12 miesięcy, co było objęte aktem oskarżenia. Zabieg prosty i skuteczny, który skończył się uniewinnieniem oskarżonych, nie dlatego, że nie było wysypiska i że obwinieni z niego nie korzystali, tylko wobec braku dowodów, że robili to w okresie ostatnich 12 miesięcy.

Po uniewinnieniu oraz hucznym i suto zakrapianym uczczeniu tego zwycięstwa w gronie niedawnych obwinionych, Piotr Kozioł, właściciel wysypiska śmieci na ul. Cmentarnej, zaplanował zemstę za złożenie aktu oskarżenia przez Straż Miejską. Ofiarą jednak miała być nie Straż Miejska ale Kornelia Cesarz, która nie godziła się na zaśmiecanie jej działki przez przechodzących przez nią klientów wysypiska.

Jak zeznała w sądzie Lidia Klecha „Ale potem obwiniona założyła sprawę o to wysypisko i wtedy sąsiad mi powiedział tak, że jak ona zaczęła to my też. To mi powiedział Piotr Kozioł” (protokół z rozprawy w dniu 19.02.2014r, sygn. akt II W 520/13).

Sprawę „założyła”, jak już wspomnieliśmy, Straż Miejska, która była oskarżycielem w tej sprawie. Kornelia Cesarz nigdy nie była oskarżycielem, nawet posiłkowym. To że do Lidii Klecha, prostej wiejskiej kobiety, nie dotarło kto ją oskarża nie może dziwić. Wszak Piotr Kozioł, magister inżynier, absolwent Politechniki Śląskiej, też tego nie rozumiał, ani wtedy, ani nie rozumie po latach.

Świątynia czy plotkarski hub i nielegalna poradnia zdrowia psychicznego?

Lidia Klecha udała się po poradę do księdza proboszcza, którym wtedy był ks. Zenon Działach. W zamian za zestaw nowych plotek przyniosła pocieszenie i diagnozę, która potem miała być potwierdzona przez „konsylium” sąsiadów składających kolejne doniesienie w 2016 roku.

Jak brzmiała porada ks. Proboszcza Zenona Działacha? Oddajmy głos samej bohaterce naszego artykułu: „On mi potem ks. Proboszcz powiedział, że chyba obwiniona jest chora” (protokół z rozprawy w dniu 19.02.2014r, sygn. akt II W 520/13). Że chodzi o chorobę psychiczną wątpliwości być nie może.

Kiedy w 2014 roku prosiłam ks. Proboszcza o ustosunkowanie się do przekazanej Lidii Klecha opinii o Kornelii Cesarz, nie odpowiedział. Z czego można wnioskować, że podtrzymuje swoją diagnozę i jest jej niezwykle pewny, pozwalając sobie na arogancję wobec dziennikarza a przede wszystkim wobec oczernionej parafianki.

Nowy proboszcz parafii, ks. Zbigniew Folcik, kontynuuje politykę poprzedników.

Pozostaje tylko smutne pytanie dlaczego do oczerniania niewinnej osoby, i to w iście sowieckim stylu („psychuszka”), wykorzystuje się autorytet Kościoła Katolickiego i dlaczego księża biorą czynny udział w jego szarganiu? Odpowiedź, zdaje się, jest jeszcze bardzie zasmucająca.

Autor: Zofia Chudy

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane posty

Znamy treść zażalenia na postanowienie prokuratury w sprawie Adama Cyrana.Zgodnie z zapowiedzią Bogusław Cesarz złoży zażalenie na postanowienie wodzisławskiej prokuratury, która lekceważąc dowody w sprawie odmówiła (...)
Czy radny Adam Cyran jest lekarzem?Radliński radny Adam Cyran, niczym jego saski odpowiednik – baron Münchhausen, pisze sobie życiorys, który powinien przynieść mu sławę poza (...)
Znamy odpowiedź na żądania Grzegorza Grzonki w sprawie uszkodzonego płotu.Otrzymaliśmy kopię pisma skierowanego do Grzegorza Grzonki, a będącego odpowiedzią na wezwanie do usunięcia szkód. Pismo publikujemy w całości. (...)