Pytanie do kandydatów na radnych z ramienia komitetu „Radlin Naszym Domem”.

Opublikowano: 17.10.2018 r.

Odrzucając odpowiedzialność zbiorową jako przejaw barbarzyństwa, chcąc upewnić się co do intencji kandydatów na radnych z ramienia komitetu „Radlin Naszym Domem”, każdemu z osobna chcielibyśmy zadać publicznie pytanie.

Zrodziło się ono w momencie zdumiewających działań związanych z usuwaniem naszych komentarzy i pytań z facebookowej strony komitetu „Radlin Naszym Domem”.

Więcej: Kupa śmiechu. Przedszkole na ulicy Rymera 15

 

Pytanie zadajemy:

Pani Gabrieli Chromik,

Pani Barbarze Surma,

Pani Renacie Gryt,

Pani Ewie Trzeciok,

Pani Annie Muszer,

Pani Ewie Szulik,

Pani Agacie Strójwąs,

Pani Joannie Fejkiel

Panu Bronisławowi Capłapowi,

Panu Czesławowi Zagórskiemu,

Panu Szymonowi Gołdynowi,

Panu Stefanowi Lukoszkowi,

Panu Piotrowi Hetmanowi,

Panu Wiesławowi Polnikowi,

Panu Adamowi Cyranowi,

oraz

Pani Barbarze Magierze – kandydatce Komitetu na burmistrza miasta,

 

każdemu z osobna:

 

Dlaczego Pan/Pani kasuje posty i komentarze z pytaniami, niechby i niewygodnymi, odmawiając w ten sposób nie tylko odpowiedzi na pytania, ale – w zasadzie – zabraniając ich zadawania.

 

To tak proste pytanie, że spodziewamy się odpowiedzi w dniu dzisiejszym.

Wszak pytający nie gryzie, odpowiedź nie boli a trudno rządzić Radlinem będąc tchórzem.

 

O to, że pytanie dotrze do Państwa na czas nie wątpię. Wszak sztab kryzysowy, śledzący wszystkie wpisy i usuwający je tam gdzie może, nie został rozwiązany?

 

Zofia Chudy dziennikarz Radliner.com

Silesia Media LLC

Na odpowiedź czekamy 2804 dni.

Autor: Zofia Chudy

0 Komentarze
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane posty

Co nowego w tym tygodniu.Bohater ostatniego tygodnia, radny Adam Cyran i ekscesy sąsiedzkie na ul. Cmentarnej. Czekamy na odpowiedź z wodzisławskiej prokuratury i (...)
Cyran & Grzonka – nieudana próba wyłudzenia pieniędzy.Podjęta przez radnego Cyrana oraz rodzinę Grzonka, przy pomocy lokalnego komisariatu policji, próba wyłudzenia pieniędzy się nie (...)